XXXI pólmaraton wiązowna

9 posts / 0 new
Ostatni wpis
MEDA
Portret użytkownika MEDA
XXXI pólmaraton wiązowna

Przypominam, że do 31 stycznia opłata wynosi 40.  PLN (30.00 za % km). Po tym terminie opłata wzrasta do 60.00 PLN.

Zapraszam na bieg. 16 osób z Truchtacz.pl jest na liscie startowej. Rok temu było nas 10 osób.

MKajak

 

Michał
Portret użytkownika Michał
Czy Truchtacze, którzy

Czy Truchtacze, którzy startowali podzielą się wrażeniami?

iras
Portret użytkownika iras
Po wtorkowym OWB1 10k o Wiazownie

Chciałem się podzielić wrażeniami na temat mojego udziału w półmaratonie.

Dla mnie był to przedostatni sprawdzian formy przed Cracowia Maraton.Z założeń taktycznych jestem bardzo zadowolony.Tym razem nie poniosło mnie na pierwszej połówce,a była jak na mnie piekielnie trudna.Odżywki na trasie własne i naturalne,sprawdziły się.Zakładałem co prawda czas lepszy o około 2 minuty,ale.Przestrzegam wszystkich przed zbyt obfitym śniadaniem,na które ja się skusiłem.Był duży kryzys na 14-15 kilometrze,silne bóle żołądka.Kończyłem ze sporą rezerwą.

Oczywiście ukłon w stronę organizatorów za profesjonalizm w każdym calu.

W przyszłości jednak będę starał się unikać wyścigów w temperaturach ujemnych.

Iras

vici
Portret użytkownika vici
Wiązowna

"Małysz lubi jak wieje pod narty, biegacze niekoniecznie...”

Rzadko ponosi mnie na biegach… Raczej ciągle przeliczam w głowie tempo, z dokładnością do 1 sekundy… Taki jestem skrupulatny ;)  A tutaj proszę… Wiązowna i (...) poniosło mnie!

Założeniem taktycznym był bieg na wynik 1:34:59, czyli, jak  kto woli zejście poniżej 1:35:00. Wiedziałem, że pierwsze 10,5km będzie pod wiatr i siarczyste, mroźne powietrze nie będzie rozpieszczało moich płuc. Zatem założyłem sobie, że na półmetku muszę mieć 2-3 minuty straty. Biegło mi się dobrze. Pierwsze kilometry bajka. Widząc oddalającego się Jarka Latuszka na 2-3-4 kilometrze zastanawiałem się skąd on ma tyle „pary”. Na końcu 4 kilometra wybiegłem na długą prostą i całkowicie straciłem go z oczu. Myśląc: <może biegnę za wolno?>, w głowie przeliczałem upływający czas i wychodziło mi, że cały czas mam „nadrubkę”, rzędu 30-40 sekund.

Przedzierając się przez porywisty wiatr, biegło mi się dobrze. Wcale specjalnie mi to nie przeszadzało. Na 9 kilometrze dogoniłem Jarka i po krótkiej wymianie zdań i uzyskaniu od niego „błogosławieństwa” podgoniłem do przodu. Na nawrocie miałem 50 sekund zysku i skończył się wiatr. Niesiony dopingiem truchtaczy, których mijałem (niski ukłon i wielkie dzięki dla Was) i wiatrem wiejącym w plecy konsekwentnie zbliżałem się do mety.

Kolejny pomiar czasu, tym razem „15” a czas 1:06:15. Szybko przeliczam tempo i okazuje się, że mój „zapasik” urósł o kolejne 15 sekund! Może trzeba zwolnić pomyślałem... Ale przecież biegnie się dobrze i truchtacze tak pięknie mnie dopingują (...) No nic, trzymam tempo bez oznak większego zmęczenia. 16 kilometr ok, 17 troszkę gorzej, ale była mała górka.

Patrzę przed siebie i widzę tabliczkę. Gdy zbliżam się bliżej zauważam, że to „18”. Wbiegam i tutaj szok! Nowa rzeczywistość, inny wymiar... Ściana, dół, lub jak ktoś woli kryzys, ale nie ekonomiczny tylko ENERGETYCZNY!!! Poczułem się zamknięty jak „ósemka” w „osiemnastce”. Zaczynam się poruszać jak samochód z kończącym się paliwem... A tu tak daleko do mety... Zakładane 4:30/km zmienia się w 4:50, potem w 5:10, 5:20... ale gdzie jest ta metaaaaaaa?

Kolejny zakręt i kolejne 20 osób mija mnie na odcinku 100m. Mija mnie jeszcze dziewczyna w koszulce z napisem „OŚWIĘCIM”, z którą biegłem od 3-8 km. Ale musiało mnie ponieść po tym nawrocie!!! Kolejny zakręt. To chyba ostatni i wybiegam na długą, ostatnią prostą! Widzę już metę, choć nogi odmawiają posłuszeństwa. Nie będzie mojego sprinterskiego finiszu! Choć zawsze był! Zostaje 50 metrów, a ja przyspieszam, słysząc swoje nazwisko wykrzyczane przez spikera. Dobiegam na metę z czasem 1:36:35 netto, poprawiając rekord życiowy o 3 minuty. Jestem zadowolony, że dobiegłem. Dumny z nowej „życiówki”, i z tego, w jakich ciężkich warunkach ją zdobyłem.

Wydaje się, że złamanie 1:35 to kwestia czasu. Za miesiąc Warszawa ;) Jestem optymistą.

grzesio13
;)

Brawo Olaf;)

 

Ja Miałem podobna sytuacje;)

 

Mam Nadzieje poprawic Wynik 1.35.55;)

 

Pozdrawiam;)

tru
Portret użytkownika tru
Bravo

Brawo Olaf!

Jednak warto było się oszczędzać podczas sobotniego balu.

MEDA
Portret użytkownika MEDA
CEL ZOSTAŁ OSIĄGNIĘTNY

Biegłem z Danielem. Nasz cel to dobiec do mety. Sukces to zmieścic się w limicie czasu - czyli 2 godziny 30 minut.

I co - plan zrealizowany w 99%. Danielowi zabrakło 2 sekund w czasie licznym od wystrzału startera. Netto plan zrealizowny w 100%.

Dla mnie bieg był ciekawym przeżyciem, oglądanie uczestników biegu z perspektywy ostatnich pozycji, gdy jestes tam mimo dużo większych mozliwości. Jako obserwator nie scigający się - wiem, że tak naprawdę w takim biegu najwazniejszy jest udział. Trzba być na trasie, dla siebie, dla kolegów dla tych co nie chcą byc ostatni.

Pozdrawiam MKajak

MEDA
Portret użytkownika MEDA
WYNIKI

ZEBRAŁEM WYNIKI TRUCHTACZY W PÓŁMARATONIE WIĄZOWSKIM 2011  

  1. Wojda Sylwester   miejsce 137, czas 1:28:47  czas z 2010 r. 1:25:09
  2. Woder Olaf                             266           1:36:38                            1:44:48
  3. Pałysa Grzegorz                    268           1:36:40
  4. Latuszek Zbigniew               364            1:40:24
  5. Latuszek Jarosław                401           1:41:17                           1:41:29
  6. Ekiert Mariusz                        402            1:41:19                           1:45:19
  7. Kalbarczyk Ireneusz              545            1:46:00                           1:46:02
  8. Mikulski Grzegorz                   552           1:46:29                           1:39:06
  9. Pietka Krzysztof                      766           1:53:49                            1:54:18
  10. Kozłowski Piotr                       767           1:53:49                           1:53:09
  11. Szyszka Sebastian                 873           1:58:30
  12. Rogala Monika                       904            1:59:56                           2:00:52
  13. Latuszek Agnieszka            919             2:00:42                           2:07:33
  14. Nowicki Mirosław                  954              2:03:28
  15. Wielgosz Michał                    964              2:04:17
  16. Kowalski Tomasz                  976             2:05:02                          2:03:45
  17. Latuszek Krzysztof                1018            2:08:17
  18. Kajak Daniel                          1144            2:30:02
  19. Kajak Mirosław                      1145            2:30:06                        1:39:05

Zyczę przyjemnej lektury. Wnioski nich wyciągnie każdy sam, dla siebie.

Alicja1
Parę słów o Wiazownej

Po raz drugi w Wiązownej i mam nadzieję że nie ostatni. Pewnie lubię tu przyjeżdzać ze względu na dobrą herbatkę na trasie( w domu nigdy nie chcę mi się  robić samemu), a może ze wzgledu na czas biegu, który zawsze udaję mi się tu poprawiać, w tym roku 1h40m26s netto.

By mariusz

Zaloguj się albo zarejestruj aby odpowiadać